
Fuck friends nie starają się zawłaszczyć siebie nawzajem.
Friends with benefit czyli plusy i minusy seksu z przyjacielem
Agata Domańska
2011-10-07
Ostatnia aktualizacja: 2012-01-01
Nie masz stałego partnera, ale nie chcesz żyć bez seksu? Myślisz o tym, żeby uprawiać seks z przyjacielem, ale bez zobowiązań? Zanim się na to zdecydujesz, dowiedz się jakie są zasady friends with benefit? Oraz jakie są wady i zalety seksu z przyjacielem.
Friends with benefit to nowy rodzaj relacji, która pozawala mieć
seks bez uczuciowego zaangażowania. Brzmi ponuro? Niekoniecznie:
nie zawsze chcemy emocjonalnych komplikacji. Czasem życiowy plan
przewiduje intensywny rozwój kariery, a nie zakładanie rodziny.
Wiesz, że przez kilka lat trzeba będzie harować od rana do nocy,
żeby osiągnąć pewną zawodową pozycję. Stały
związek u boku drugiej połówki - to luksus, na który
chwilowo nie możesz sobie pozwolić. Zdarza się też inaczej: nie
chcesz się wiązać - jeszcze nie teraz, bo uważasz, że nie dojrzałaś
do stałego związku. A może kursując między pracą a domem, nie masz
okazji, by poznać kogoś, z kim mogłabyś się związać? Niezależnie od
powodów twoje ciało tęskni za kontaktem, pieszczotą, dotykiem,
rozkoszą i podnieceniem.
Seks bez zobowiązań
Na szczęście regularny seks nie jest już towarem dla bogatych
albo dla odważnych - bo nie jesteśmy skazani na tłok w agencjach
towarzyskich czy jednonocne przygody, które nie zawsze są przecież
bezpieczne. Nigdy nie wiesz, na kogo trafisz, "polując na oślep" w
Internecie czy klubach nocnych. Wchodząc w związek typu "fuck friends", możesz mieć regularny
seks bez zaangażowania czy mieszkania pod jednym dachem. Fuck
friends to ludzie, którzy się znają, często od dawna - a czasem
kiedyś nawet byli ze sobą. Oboje są wolni i umawiają się: ja jestem
sam, ty jesteś sama, więc pomóżmy sobie. Efekt? Najczęściej od
poniedziałku do piątku każde zajęte jest swoim życiem, ale w
weekendy spotykają się i uprawiają seks. Czują się ze sobą miło i
swobodnie. Czasem jeżdżą na wycieczki czy idą razem do kina lub
knajpki. To taki substytut związku partnerskiego, tyle tylko, że
głównie na fizycznym poziomie i oparty na układzie koleżeńskim. A
że bez miłości? Nie szkodzi: prawie co piąty mieszkaniec Polski
uważa, że seks bez miłości to coś całkiem naturalnego, a co czwarta
Polka decyduje się na różne rodzaje tzw. luźnych związków i
pozostaje w nich od roku do czterech lat.
Zasady koleżeńskiego seksu
Zanim zdecydujesz się na friends with benefit, poznaj zasady,
jakie panują w takiej relacji:
- Fuck friends nie starają się zawłaszczyć siebie nawzajem.
- Obie strony mają jasny obraz sytuacji: to nie jest związek
miłosny, każde z nich ma swoje życie, swoje sprawy i
zobowiązania.
- Często w tygodniu nie spotykają się, a nawet nie dzwonią do
siebie - a jeśli już, to w piątki, żeby ustalić szczegóły
weekendu.
- Nie rozliczają się z czasu, spędzonego osobno. Jeśli jedna
strona chce opowiedzieć drugiej, co działo się w ciągu tygodnia -
druga jej wysłucha, ale nie ma prawa wypytywać, ciągnąć za język,
uprawiać śledztwa, co robił "partner" pod jej nieobecność.
- Każdy jest panem swego czasu i swego losu.
- Nikt nie jest o nikogo zazdrosny.
- Obie strony lubią się i wspólnie spędzany czas sprawia im
przyjemność, podobnie rozmowa czy wspólne wyjścia.
- W łóżku starają się dać sobie nawzajem to, czego druga strona
oczekuje.
- Czasami spędzają ze sobą całe noce np. z piątku na sobotę czy z
soboty na niedzielę.
- Czasem umawiają się, że po seksie każde wraca do siebie - bo
oboje chcą się wyspać lub któraś ze stron się obawia, że wspólne
spanie w jednym łóżku za bardzo zbliży ich do siebie.
Plusy i minusy
Taki związek ma wiele zalet:
- Przede wszystkim jest bezpieczny. Nie grozi nam tu choroba,
przenoszona drogą płciową, bo z reguły mając "pod ręką" stałego
partnera i mało czasu nie szukamy już "szczęścia" gdzie indziej. Na
pewno jest to bezpieczniejsza forma seksu od przygodnych podrywów
lub randkowania z kimś poznanym w sieci. Tutaj przynamniej dobrze
znamy partnera i jego przeszłość seksualną.
- Kolejna sprawa, to otwartość na eksperymenty.
Paradoksalnie łatwiej jest nam się otworzyć na coś nowego lub
przekraczającego nasze dotychczasowe granice z kimś, z kim nie
łączy nas więź emocjonalna. W tej mierze emocje rzeczywiście wiele
komplikują: kiedy kogoś kochamy, boimy się odrzucenia, bo ono boli.
Dlatego mniej odważnie pozwalamy sobie na różne propozycje i
odsłanianie się, demaskowanie własnych potrzeb - obawiając się, że
usłyszymy od partnera "takie świństwa, ty jesteś zboczony!" - i
będziemy cierpieć. W luźnym układzie partner co najwyżej powie
"nie" i po sprawie. A nawet, jeśli poczuje się niepewnie albo coś
go poruszy, dotknie - odejdzie. I tyle. A my cierpieć nie będziemy,
bo przecież między nami nie ma miłości, a więc i starta była
niewielka...
- Poza tym żyjąc w związku typu fuck friends, chronimy w pewnym
stopniu swoją opinię i swój obraz także we własnych oczach.
Niestety, choć żyjemy w kulturze swobody seksualnej, przeskakiwanie
z łóżka do łóżka wciąż jest społecznie piętnowane jako zachowanie o
niewielkiej moralnej wartości. Większości z nas daleko do swobody
bohaterek serialu "Seks w wielkim mieście". Mając przyjaciela od
seksu, mamy przynajmniej jednego partnera i to względnie stałego -
a więc i w oczach pań sąsiadek i swoich własnych wyglądamy na
bardziej "cnotliwych" - choć korzystamy z seksu na tyle, na ile
mamy ochotę.
Są jednak i minusy:
- Mając stałego partnera i będąc seksualnie zaspokojonym, mamy
mniejszą motywację, by szukać prawdziwej miłości.
Zgadzamy się trochę na "wyrób czekoladopodobny", zamiast prawdziwej
czekolady - niby mamy związek, ale nie mamy zaangażowania,
bliskości, intymności i tego całego bogactwa doznań, które daje nam
emocjonalne zaangażowanie. Substytut to jednak tylko
substytut…
- Tak naprawdę nie jesteśmy dla nikogo naprawdę ważni - bo kiedy
coś przestaje jednej ze stron odpowiadać po prostu mówi "żegnaj". W
sytuacji trudnej zostaniemy sami, bo przecież nie mamy w stosunku
do siebie żadnych zobowiązań, a oparty na korzystaniu z życia,
hedonistyczny związek z góry zakłada brak zaangażowania w mniej
przyjemne strony bycia z drugim człowiekiem.
- Pułapką może okazać się zazdrość. Dopóki sypiamy tylko ze sobą,
jest łatwo. Ale co poczujemy, jeśli nasz partner pewnego dnia
oświadczy "sypiam jeszcze z kimś"? Albo do gorsza "zakochałam się"?
Nagle się może okazać, że wcale się nam to nie podoba, bo gdzieś w
głębi duszy uważaliśmy tę drugą osobę za należną nam…
- Wadą luźnych związków jest też oddzielenie seksu od miłości.
Kiedy długo funkcjonujemy w takich związkach lub wchodzimy w jeden
po drugim, seks się dewaluuje. Przestaje być ukoronowaniem miłości
i najwyższym wyrazem bliskości. I kiedy spotykamy kogoś, kogo
pokochamy, pójście z tą osobą do łóżka nie będzie już rodzajem
misterium, uniesieniem na duchowym poziomie. Bo jednak przez wiele
lat rozmieniania na drobne wyrobiliśmy w sobie emocjonalny nawyk
spłaszczania wartości i ważności fizycznego zespolenia.
- Bardzo poważnym minusem jest też konieczność ciągłej uczuciowej
czujności. Taki oparty na koleżeńskim seksie związek wymaga sporej
dojrzałości emocjonalnej. Obie strony muszą się
kontrolować, żeby się nie zaangażować uczuciowo. Tymczasem seks ma
działanie więziotwórcze, natomiast częste i regularne spotkania
sprzyjają przywiązaniu. I może się okazać, że nagle odkryjemy "to
naprawdę fajny gość" i poczujemy, że chcemy iść z nim przez życie.
A on powie "nie". I odejdzie, bo przecież nie na to się
umawialiście…
Dlatego zarówno seksuologowie, jak psycholodzy ostrzegają: taki
związek to niebezpieczna sprawa, bo życie bywa nieprzewidywalne i
nie nad wszystkim można mieć kontrolę. Dlatego warto dobrze
zastanowić się przed wejściem w relację typu friends with
benefit.